Marcin Wasilewski dostał zgodę od szefów Anderlechtu na szukanie sobie nowego klubu. Ale nie będzie nim Wisła, która nie jest w stanie zapłacić kwoty, której żądają Fiołki. Natomiast blisko Anderlechtu jest bramkarz z polskimi korzeniami, obserwowany przez PZPN.
Jak informują belgijskie media, kluby nie porozumiały się w kwestii finansowej. Poza tym problemem było zapewnienie "Wasylowi" kontraktu, jaki miał w Belgii. Jednak mimo że Polak nie trafi do Wisły, może zmienić klub, kiedy tylko wpłynie odpowiednia oferta. Szefowie Anderlechtu nie są do końca zadowoleni z jego postawy w ubiegłym sezonie.
Jeśli Wasilewski zostanie w klubie, będzie musiał prawdopodobnie rywalizować z Pavle Ninkovem. To 26-letni serbski defensor, który gra w Crvenej Zvezdzie Belgrad, a teraz znalazł się na celowniku Anderlechtu Ale o prawego obrońce walczy także Club Brugge. Jednak jeśli nie uda się pozyskać Ninkova, temat nowego prawego obrońcy będzie wciąż aktualny.
Innym nowym nabytkiem Fiołków ma być Thomas Kaminski. To 18-letni bramkarz, grający w belgijskiej kadrze U-19. Ale jego ojciec to Polak - Jacek Kamiński, były reprezentant Polski w siatkówce.
Kaminski ma dopiero 18 lat, ale jest zaliczany do najbardziej utalentowanych bramkarzy młodego pokolenia w Belgii. Obecnie jest piłkarzem Germinalu Beerschot, gdzie był zawodnikiem pierwszego składu, mimo młodego wieku. Jak informują belgijskie media, jego sytuację monitoruje także PZPN, który przygląda się piłkarzowi pod kątem jego gry w reprezentacji Polski.
Wasyl miałby odejść z Anderlechtu? Szkoda, ale i tak włodarze fiołków zachowali się fair wobec niego nie zwalniając go podczas gdy miał kontuzję, bo w Polsce to dawno by dostał kopa na do widzenia... Jednak Marcin może pokazać to z czego jest znany czyli zawziętość i waleczność, a wtedy może walczyć z tym Serbem... A ten Kaminski pewnie wybierze rep. Belgii i tak się to skończy, a Polska znów straci wielki talent!
OdpowiedzUsuń